Niemcy, ostateczne rozwiązanie

23.01.2026.

            W przyszłym tygodniu, od 29 do 31 stycznia, w Stuttgarcie odbędzie się ostatnie spotkanie niemieckiej drogi synodalnej. W lutym spodziewane jest utworzenie Konferencji Synodalnej, upragnionego owocu długiej drogi, którą jej promotorzy rozpoczęli 1 grudnia 2019 roku. Niemal dokładnie dzień w dzień, 84 lata temu, odbyła się konferencja w Wannsee, podczas której nazistowscy hierarchowie zorganizowali coś, co nazwali „ostatecznym rozwiązaniem” kwestii żydowskiej. Teraz ci, którzy rządzą Kościołem katolickim w Niemczech (potężny Centralny Komitet Niemieckich Świeckich i podzielona Konferencja Episkopatu) również zamierzają zakończyć proces, który nie tylko głęboko naznaczył życie Kościoła w tym kraju, ale także wpłynął na cały Kościół. Nie można w żaden sposób porównać nazistowskiego „ostatecznego rozwiązania” z tym „końcem drogi” Synodalnej Drogi, ale można powiedzieć, że skutki wydarzeń w Niemczech zmieniły oblicze Kościoła.

            Wielu analityków twierdziło, że ostatecznym celem synodu poświęconego synodalności, zainicjowanego przez papieża Franciszka, było przyjęcie wszystkich możliwych do zaakceptowania propozycji niemieckich, aby sprawdzić, czy zadowolą się one tym i nie przekroczą granic, które nieuchronnie doprowadziłyby do schizmy o katastrofalnych skutkach. To, co zostanie zatwierdzone w Niemczech i ratyfikowane przez papieża, będzie, z mniejszą lub większą zmianą kosmetyczną, tym, co zostanie zatwierdzone dla całego Kościoła.

            Do niemal zderzenia doszło w listopadzie ubiegłego roku, kiedy zgromadzenie synodalne próbowało zatwierdzić tzw. „Radę Synodalną”, na co Watykan nałożył zdecydowane veto. Niemcy nieco wycofali się i zaproponowali zamiast tego „Konferencję Synodalną”, której statut musi zostać ratyfikowany podczas styczniowego zgromadzenia, a następnie zatwierdzony przez dwa organy, które ją promują: Komitet Świeckich i Konferencję Episkopatu. Zatwierdzenie to musi zostać potwierdzone przez Watykan. Jeśli statut zostanie zatwierdzony, inauguracyjna sesja konferencji odbędzie się w listopadzie. Kluczowym elementem statutu jest to, że wszyscy jego członkowie mają prawo głosu, a członkami tymi będą biskupi oraz taka sama liczba świeckich i przedstawicieli zgromadzeń zakonnych. Jeśli to, co zostało przyjęte podczas konferencji, nie zostanie zaakceptowane przez któregoś z biskupów, będzie on musiał publicznie uzasadnić swoją odmowę, narażając się tym samym na presję mediów. Coś podobnego miało miejsce podczas jednego z zgromadzeń synodalnych, kiedy to jedna z propozycji została odrzucona przez znaczną grupę biskupów, a następnie zdecydowano, że głosy powinny być jawne, po czym żadna propozycja nie została już odrzucona. Już wtedy mówiono, że jest to „metoda nazistowska” w tym sensie, że nie jest demokratyczna, ponieważ w demokracji głosy są tajne.

            W międzyczasie poszczególni uczestnicy tej skomplikowanej drogi zaczęli działać. Niektórzy, aby zapobiec „ostatecznemu rozwiązaniu”, ponieważ uważają je nie tylko za heretyckie, ale także za zaraźliwe dla reszty Kościoła, a inni, aby je przyspieszyć. Leon XIV chciał wysłuchać wszystkich stron i przyjął w Watykanie świeckich, którzy są przeciwni Camino Sinodal, oraz dwóch biskupów, którzy odmówili udziału w nim (biskupa Passau i biskupa Ratyzbony). Przyjął również promotorów, takich jak przewodniczący niemieckiego episkopatu, biskup Batzing. Ten ostatni ogłosił właśnie, że nie będzie ubiegał się o reelekcję, chociaż mógłby aspirować do drugiej kadencji. Wybór jego następcy odbędzie się w lutym, kiedy to Konferencja Episkopatu prawdopodobnie zatwierdzi lub odrzuci statut Konferencji Synodalnej, który obecnie jest w trakcie opracowywania.

            W tym kontekście należy rozpatrywać krytykę, z jaką papież Leon XIV spotyka się ze strony środowisk postępowych i liberalnych. Na przykład kardynał Marx z Monachium publicznie wyraził ubolewanie, że papież nie wyraził się jaśniej w swojej krytyce Trumpa, mówiąc, że „wyraziłby się bardziej stanowczo”. Najbardziej barwną krytykę wyraził jednak jeden z biografów papieża Franciszka, Austen Ivereigh, który oskarżył Leona XIV o nieprzestrzeganie encykliki „Laudato si” swojego poprzednika, ponieważ w dniu św. Agnieszki pobłogosławił baranki, które zostaną ostrzyżone, aby uzyskać wełnę na paliusze arcybiskupie. Ivereigh zastanawiał się w serwisie społecznościowym X, czy takie traktowanie zwierząt, które muszą być „przerażone, ponieważ są zamknięte w koszach”, jest właściwe. Być może ta krytyka jest jedynie wynikiem nerwowości, która ogarnia lewicę kościelną w obawie, że to, co napisał w zeszłym tygodniu włoski magazyn Panorama, jest prawdą: że León jest bliższy Benedyktowi niż Franciszkowi.            

W każdym razie, na szczęście, niemiecka droga synodalna dobiega końca. Jego owocem będzie konferencja synodalna, a tylko papież będzie mógł zawetować całość lub część jej statutów, jeśli uzna, że zawierają one coś, co zagraża doktrynie lub moralności katolickiej. Głosy, które go ostrzegły i które wysłuchał, były bardzo jasne: pozwolenie, aby głosowaniem decydowano o tym, co jest prawdziwe i dobre, o doktrynie i moralności, oznaczałoby koniec Kościoła, i to nie tylko w Niemczech.
            Módlmy się za papieża. Nie ma on łatwego zadania.

  • 0.000000lag
  • 0.000000lag
  • 0.000000lag
  • 0.000000lag
  • 0.000000lag
  • 0.000000lag
  • 0.000000lag