16 marca 2025.
„Jezus zabrał Piotra, Jana i Jakuba na szczyt góry, aby się modlić”. (Łk 9, 28)
Nawiązując do lekcji z zeszłego tygodnia, Ewangelia z dzisiejszej niedzieli daje nam konkretny przykład potrzeby modlitwy, aby oprzeć się pokusie. Chrystus, chcąc wzmocnić swoich uczniów przed zbliżającą się próbą krzyża, zabrał ich na górę Tabor i tam przemienił się przed nimi. Chciał wzmocnić ich wiarę w to, że jest Synem Bożym i że Bóg jest po ich stronie, aby gdy ujrzą Go wiszącego na drzewie, nie doznali kryzysu. Wiemy, że to doświadczenie, coś podobnego, ale nieskończenie silniejszego niż ćwiczenia duchowe, początkowo nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, ale na dłuższą metę pomogło apostołom odzyskać wiarę, którą utracili w Wielki Piątek.
Jeśli to właśnie Mistrz uczynił z owymi uczniami, którzy już tyle razy widzieli Go czyniącego cuda, to o ileż bardziej musi to uczynić z nami. On chce przygotować nas na życiowe próby, chce dać nam siłę, byśmy wytrzymali ciosy. My natomiast chcemy, aby te próby nie istniały, co jest niemożliwe. Dlatego, ponieważ nieuniknione jest doświadczanie problemów i pokus, dobrze jest „pozwolić się oświecić”, pozwolić się wzmocnić. W tym celu, podobnie jak w zeszłym tygodniu, modlitwa i uczestnictwo w Eucharystii są najlepszymi narzędziami. „Nie jestem tak silny”, musisz sobie powiedzieć, a następnie biec szukać pomocy i pocieszenia u jedynego, który zawsze może ci to dać: Chrystusa. Pozwólmy sobie pomóc, pozwólmy się oświecić przez Chrystusa, abyśmy mogli zachować trochę tego światła, tej siły, w chwilach ciemności, w chwilach załamania. A kiedy te chwile nadejdą, przypomnijmy sobie dobre, piękne czasy, kiedy czuliśmy Boga bardzo blisko nas.
Postanowienie: Modlić się zawsze, wytrwale, niezależnie od naszego apetytu. Czynić to bez względu na to, czy mamy na to ochotę, czy nie, abyśmy byli przygotowani na nadejście kłopotów.